poniedziałek, 30 maja 2016

W milczeniu


Po czasach całkowitej niemocy, wróciłam. Dziwny to był miesiąc. Dużo w nim uśmiechów, radości, ale też wkurzenia i łez. Wszystkiego po trochu.  Nie umiałam dogadać się z Bogiem. Ja swoje, on swoje. Zero porozumienia. Ciągle się zastanawiam, o co chodzi? Kiedy w końcu zrozumiem w jaki sposób on do mnie mówi? Czego oczekuje i dokąd prowadzi? Z tego co zauważyłam nie tylko ja mam taki problem. Wielu z nas chciało by spełniać wolę Pana, ale nie wiemy czy robimy dobrze, a może podejmujemy jakieś marne decyzje?
Jakiś czas temu pojawił mi się w głowie pomysł, żeby spędzić kilka dni w ciszy. W całkowitym milczeniu, z Pismem Świętym w ręku. Zrodziła się we mnie nadzieja, że może wtedy Bóg w końcu pokazał by mi to, czego ja nie widzę. Mam jakieś dziwne przekonanie, że to nawet nie był mój pomysł, ale Najwyższego. On widzi w jakim biegu, stresie i chaosie żyję, wszystko przysłania mi Jego Oblicze. Chodzę jak we mgle, szukam go, ale nie mogę znaleźć. Może właśnie to jest pomysł, który powinnam zrealizować. Odciąć się od świata i zamknąć się w Boskiej ciszy? Może wtedy przemówi? 

1 komentarz:

  1. jak często potrzebna jest nam chwila spędzona w ciszy z ukochanym (Jezusem). W rozmowie ważne jest mówienie, ale o wiele bardziej słuchanie (nie bez powodu mamy dwoje uszu). Z jednej strony wydawac sie może ze siedzimy w kompletnej ciszy... ale wtedy mozliwa jest komunikacja z Bogiem na.poziomie ducha.
    Lubie często leżeć, nic nie mowic ale byc w pełni skupionym na Nim! Takie przebywanie w Bożej obecności zradza coś nowego w sercu.. które samo się zaczyna radować. i nim sie obejrzę - moment ciszy zamienia się w modlitwę i uwielbienie przesiąknięte wdzięcznością i pragnieniem chwalenia Jego imienia ;)

    OdpowiedzUsuń