Pod koniec Wielkiego Postu stanowczo oznajmiłam, że tegoroczne święta Wielkanocne przeżyję spokojnie, bezstresowo i w skupieniu, by móc dostrzec, co tak naprawdę jest najistotniejszego w tych tak ważnych dniach . Teraz pytanie, czy mi się to udało? A gdzie tam!
czwartek, 31 marca 2016
niedziela, 20 marca 2016
Taki tydzień
Miniony tydzień z całą pewnością mogę zaliczyć do udanych. Muszę przyznać, że przyniósł mi wiele radości i poczucia jakiejś takiej trwałej zmiany we mnie. Oczywiście nie codziennie było tak kolorowo i cudownie, były momenty mniejszego lub większego załamania, ale to normalna kolej rzeczy. Jednak kiedy wspominam te minione dni, to od razu pojawiła się we mnie myśl, że nie pamiętam kiedy ostatnio czułam się tak szczęśliwa i kiedy tak z radością patrzyłam na ten świat. Niespodziewane rozmowy, bolące nogi od długich spacerów, piękne widoki, zapomniana muzyka, mnóstwo wrażeń. Jak może wiecie z poprzednich wpisów, mam problem z poczuciem własnej wartości, był taki czas, że ciągle myślałam o sobie źle. Teraz wiem, że robiłam tym przykrość Bogu i kiedy tylko zdałam sobie z tego sprawę, staram się z tym walczyć. Podobno najlepszą drogą do akceptacji samego siebie jest dziękowanie Bogu za wszystko co mamy. Mam wrażenie, że w tym tygodniu wyszło mi to, w całej mojej nieświadomości, genialnie. Nie wiem, jak kiedyś mogłam żyć bez podziwiania Jego dzieł, bez radości, uśmiechów i żartów. Bez zachwycania się ludźmi, przyrodą, życiem. Mam takie przekonanie, że Bóg w tym tygodniu, jakoś tak bardziej niż zwykle, chciał mi pokazać, że jeśli będę słuchała Jego głosu, żyła Jego naukami, to mogę mieć udany każdy tydzień. Wszyscy wiemy, że On chce dla nas jak najlepiej. Bądźmy z Nim jak najbliżej, zaufajmy mu. On nas przecież tak bardzo kocha.
Powoli zbliżamy się do końca Wielkiego Postu, a co za tym idzie, rozliczania się z naszych postanowień. Tak sobie pomyślałam, że może w wielu rzeczach zawaliłam, z czego nie jestem dumna, ale właśnie ten tydzień uświadomił mi, że mimo wszystko jakiś mały sukces na swoim koncie mam :)
"Chwalić Cię będę, Panie, całym sercem moim,
opowiem wszystkie cudowne Twe dzieła.
Cieszyć się będę i radować Tobą,
psalm będę śpiewać na cześć Twego imienia, o Najwyższy."
(Psalm 9, 2-3)
środa, 16 marca 2016
Psalmy ulubione- część 1
Czytanie psalmów to ostatnio moja wieczorna tradycja. Czasami też biorę do ręki Pismo Święte, gdy coś mnie trapi, martwi, kiedy o coś proszę lub kiedy dziękuję. Otwieram wtedy Księgę Psalmów i czytam. Dlatego dzisiaj podzielę się z wami moimi ulubionymi cytatami Psalmowymi.
Kiedy chcę dziękować...
"Pan moją mocą i tarczą!
Moje serce Jemu zaufało,
doznałem pomocy, więc moje serce się cieszy
i pieśnią moją Go sławię (Psalm 28,7)
Kiedy chcę dziękować...
"Pan moją mocą i tarczą!
Moje serce Jemu zaufało,
doznałem pomocy, więc moje serce się cieszy
i pieśnią moją Go sławię (Psalm 28,7)
Kiedy bardzo się boję...
"Pan światłem i zbawieniem moim:
kogóż mam się lękać?
Pan obroną mojego życia:
przed kim mam się trwożyć?" (Psalm 27,1)
Kiedy proszę o wybaczenie...
"Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!" (Psalm, 51, 3-4)
Po spowiedzi...
"Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość,
którego grzech został puszczony w niepamięć.
Szczęśliwy człowiek,
któremu Pan nie poczytuje winy,
w którego duszy nie kryje się podstęp." (Psalm, 32, 1-2)
Kiedy chcę wielbić...
"Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem cuda uczynił.
Zwycięstwo zgotowała Mu Jego prawica
i święte ramię Jego." (Psalm 98, 1)
W chwili zwątpienia...
"Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
mówię: Ty jesteś moim Bogiem.
W Twoim ręku są moje losy: wyrwij mnie
z ręki mych wrogów i prześladowców!" (Psalm 31, 15-16)
Kiedy tęsknię...
"Jak łania pragnie
wody ze strumieni,
tak dusza moja pragnie
Ciebie, Boże!" (Psalm 42, 2)
Kiedy o coś proszę...
"Usłysz głos mego błagania,
gdy wołam do Ciebie,
gdy wznoszę ręce
do świętego przybytku Twego." (Psalm 28, 2)
sobota, 12 marca 2016
Sposób na modlitwę
Zawsze miałam problem z czytaniem Pisma Świętego. Wydawało mi się, że czytam, ale nic nie rozumiem. Niby zdawałam sobie sprawę o co chodziło w danym fragmencie, bo przecież znam treści przekazywane nam przez Pismo, ale czytając nie potrafiłam wyciągnąć ze Słowa czegoś dla siebie. Czułam, że to jest bez sensu, że może to nie jest dla mnie. Zdecydowanie bardziej preferowałam "zwykłą" modlitwę. Wiecie, brałam modlitewnik do ręki i przynajmniej wiedziałam jak mam się modlić. Łatwiej mi było nawiązywać kontakt z Bogiem w ten sposób. Jednak w ostatnim czasie wszystko się zmieniło. Coraz częściej obcuję z Pismem Świętym. A zaczęło się od Psalmów i Plastra miodu. Każdego wieczoru siadałam z Biblią na kolanach i wsłuchiwałam się w to co mówi o. Szustak. To chyba on nauczył mnie jak odkrywać Słowo, jak je interpretować i brać dla siebie to co jest ważne (a może po prostu Duch Święty postanowił mi dać tę umiejętność ;)) Kiedy wysłuchałam już wszystkich dostępnych psalmowych nagrań nie czekałam, aż pojawią się nowe. Po prostu sama próbowałam je odczytywać. W ten sposób narodziła się we mnie chęć ciągłego poznawania Boga poprzez Słowo. "Zwykła" modlitwa zaczęła być dla mnie coraz trudniejsza. Nie mogłam się skupić, bo w trakcie myśli uciekały gdzieś daleko. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak jest, przecież zawsze było dobrze, lubiłam taką formę modlitwy. Nie potrafiłam jednak odpowiedzieć na to pytanie i zostałam ze stwierdzeniem, że po prostu mam dużo na głowie i nie umiem uspokoić myśli.
Wczoraj na nauce rekolekcyjnej w mojej parafii usłyszałam, że coraz trudniej jest nam się modlić. Ksiądz dodał, że to przez to, że ta nasza modlitwa jest jakby oklepana, ciągle powtarzamy te same słowa, które znamy już od wielu lat. Nie poznajemy Boga, nie chcemy dowiadywać się czegoś więcej o Nim. Słuchając tych słów rekolekcjonisty zaczęło do mnie docierać, że rzeczywiście u mnie tak właśnie jest. Kiedy analizuję teksty z Pisma Świętego to jestem w pełni skupiona i zaangażowana w to poznawanie, ale kiedy "klepię" pacierz już po raz milionowy to tak jakbym robiła to mechanicznie. Obiecałam sobie, że nauka rekolekcyjna nie pójdzie w las i że wymyślę sposób jak to zmienić. Dzisiaj po odmówieniu modlitwy "Anioł Pański" postanowiłam sięgnąć do Pisma i przeczytać jeszcze fragment o zwiastowaniu, chwilę się zatrzymać i skierować swe myśli ku Maryi, która dowiedziała się, że urodzi Jezusa. W ten sposób odświeżyłam tak dobrze znaną mi modlitwę :) Dobrze jest czasem urozmaicić ten czas spędzany z Bogiem. Pamiętajmy jednak, że dla Niego najważniejsze jest i tak to, że chcemy znaleźć chwilę właśnie po to by z Nim pobyć.
Jeszcze dodam, że musicie koniecznie przesłuchać utworu, który jest poniżej. Towarzyszył mi dziś podczas pisania tego posta :)
Jeszcze dodam, że musicie koniecznie przesłuchać utworu, który jest poniżej. Towarzyszył mi dziś podczas pisania tego posta :)
wtorek, 8 marca 2016
Dzień kobiet
Wszystkie kobiety mają dzisiaj swoje święto. Dostają prezenty, kwiaty i słodycze. Pewnie czują się piękne i kochane. Uśmiechy i podziękowania wypełniają każdą chwilę.
Zdaję sobie sprawę, że jest wiele kobiet, które być może dzisiaj nie usłyszą żadnego miłego słowa od mężczyzn. Może dzisiaj bardziej czują się samotne i niedocenione? Może czują się brzydkie, zmęczone i niezrozumiane. Wszędzie trąbią o tym święcie, co jeszcze bardziej wkurza lub dołuje. Nawet jeśli tak jest, to nie poddawajmy się tym złym myślom. Tym bardziej uśmiechajmy się, złóżmy życzenia naszym mamom, babciom, siostrom, przyjaciółkom, koleżankom, wszystkim kobietom, które znamy lub spotkamy dziś na swojej drodze (bo kto powiedział, że tego dnia życzenia mają składać nam tylko mężczyźni?) Niech uśmiech pojawi się na ich twarzach, niech ten dzień będzie dobry. Bądźmy, my kobiety dla siebie miłe i przyjazne (zawsze! a nie tylko 8 marca). Zróbmy sobie taki babski dzień/wieczór z bliskimi :)
Życzę Wam Drogie kobietki, abyście zawsze były uśmiechnięte, zadowolone z życia i umiały każdego dnia dostrzegać Boże działanie i Jego obecność. A jeśli czujesz, że jesteś beznadziejna, niekochana i niechciana, to pomyśl o swoim Tacie. On cię kocha, widzi w tobie dobro i wszystko co najlepsze. Stworzył cię jako kogoś wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju. Dzisiaj jest idealny dzień, aby pokochać siebie troszkę bardziej. Ja dodam od siebie, że ciągle się tego uczę :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




