Zawsze miałam problem z czytaniem Pisma Świętego. Wydawało mi się, że czytam, ale nic nie rozumiem. Niby zdawałam sobie sprawę o co chodziło w danym fragmencie, bo przecież znam treści przekazywane nam przez Pismo, ale czytając nie potrafiłam wyciągnąć ze Słowa czegoś dla siebie. Czułam, że to jest bez sensu, że może to nie jest dla mnie. Zdecydowanie bardziej preferowałam "zwykłą" modlitwę. Wiecie, brałam modlitewnik do ręki i przynajmniej wiedziałam jak mam się modlić. Łatwiej mi było nawiązywać kontakt z Bogiem w ten sposób. Jednak w ostatnim czasie wszystko się zmieniło. Coraz częściej obcuję z Pismem Świętym. A zaczęło się od Psalmów i Plastra miodu. Każdego wieczoru siadałam z Biblią na kolanach i wsłuchiwałam się w to co mówi o. Szustak. To chyba on nauczył mnie jak odkrywać Słowo, jak je interpretować i brać dla siebie to co jest ważne (a może po prostu Duch Święty postanowił mi dać tę umiejętność ;)) Kiedy wysłuchałam już wszystkich dostępnych psalmowych nagrań nie czekałam, aż pojawią się nowe. Po prostu sama próbowałam je odczytywać. W ten sposób narodziła się we mnie chęć ciągłego poznawania Boga poprzez Słowo. "Zwykła" modlitwa zaczęła być dla mnie coraz trudniejsza. Nie mogłam się skupić, bo w trakcie myśli uciekały gdzieś daleko. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak jest, przecież zawsze było dobrze, lubiłam taką formę modlitwy. Nie potrafiłam jednak odpowiedzieć na to pytanie i zostałam ze stwierdzeniem, że po prostu mam dużo na głowie i nie umiem uspokoić myśli.
Wczoraj na nauce rekolekcyjnej w mojej parafii usłyszałam, że coraz trudniej jest nam się modlić. Ksiądz dodał, że to przez to, że ta nasza modlitwa jest jakby oklepana, ciągle powtarzamy te same słowa, które znamy już od wielu lat. Nie poznajemy Boga, nie chcemy dowiadywać się czegoś więcej o Nim. Słuchając tych słów rekolekcjonisty zaczęło do mnie docierać, że rzeczywiście u mnie tak właśnie jest. Kiedy analizuję teksty z Pisma Świętego to jestem w pełni skupiona i zaangażowana w to poznawanie, ale kiedy "klepię" pacierz już po raz milionowy to tak jakbym robiła to mechanicznie. Obiecałam sobie, że nauka rekolekcyjna nie pójdzie w las i że wymyślę sposób jak to zmienić. Dzisiaj po odmówieniu modlitwy "Anioł Pański" postanowiłam sięgnąć do Pisma i przeczytać jeszcze fragment o zwiastowaniu, chwilę się zatrzymać i skierować swe myśli ku Maryi, która dowiedziała się, że urodzi Jezusa. W ten sposób odświeżyłam tak dobrze znaną mi modlitwę :) Dobrze jest czasem urozmaicić ten czas spędzany z Bogiem. Pamiętajmy jednak, że dla Niego najważniejsze jest i tak to, że chcemy znaleźć chwilę właśnie po to by z Nim pobyć.
Jeszcze dodam, że musicie koniecznie przesłuchać utworu, który jest poniżej. Towarzyszył mi dziś podczas pisania tego posta :)
Jeszcze dodam, że musicie koniecznie przesłuchać utworu, który jest poniżej. Towarzyszył mi dziś podczas pisania tego posta :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz