niedziela, 28 lutego 2016

Zmiany


Niedługo czekają mnie wielkie życiowe zmiany. Mam wrażenie, że robię coś totalnie w ciemno, ale niby plan działania jakiś jest. Rodzina wspiera, przyjaciele dodają otuchy, a ja ciągle zastanawiam się co z tego wszystkiego wyjdzie.  Czasami mam wrażenie, że nic mnie nie złamie, że będzie dobrze, nie może być inaczej. Uwielbiam ten stan. Innym razem wydaje mi się, że to wszystko jest bez sensu. Boję się, nie mogę jeść, myślę o mojej porażce. Co z tym zrobić? Nie mogę całego życia przeżyć w strachu. Muszę działać. Jak zebrać się w sobie i pokonać złego, który ciągle powraca i mówi, że jesteś skazana na porażkę? Wszyscy wiemy, że jest tylko jeden sposób, ale dlaczego o nim zapominamy? Dlaczego pozwalamy wejść złemu z impetem w nasze słabości? On rujnuje nas, doprowadza do beznadziei. Zwróćmy się do Boga, on nas kocha, chce dla nas dobrze. Poprośmy Go, żeby nas chronił, wskazywał drogę i po prostu żeby był z nami w naszych słabościach. On słucha. Zawsze słucha i zawsze jest. Tylko nie zawsze my chcemy to dostrzec. 


Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać? (Ps 27,1)

wtorek, 23 lutego 2016

Muzyczna modlitwa


Dziś przedstawię wam moje ulubione utwory, które ostatnio słucham na zmianę. Muzyka zawsze była dla mnie bardzo ważna. Ta cicha, sprawiała, że mogłam się zrelaksować, odpocząć po ciężkim dniu oraz skierować myśli ku Niemu. Nie będę się więcej rozpisywać, bo dzisiaj chodzi o słuchanie, a nie o pisanie, ale polecam wam również przesłuchać inne utwory wykonawców wymienionych poniżej, gdyż nie sposób wypisać tu wszystkiego :)



Magdalena Frączek - Estera

Michał Rassek - Uwielbiam Twoje imię

Mietek Szcześniak - Bądź blisko

Owca - Bramy podnieście szczyty

niedziela, 21 lutego 2016

Dzień Pełen Łaski

Kiedy Fundacja Malak ogłosiła, że 6 lutego w Warszawie odbędzie się Dzień Pełen Łaski od razu wiedziałam, że muszę tam być. Słyszałam co nieco o Weekendach Pełnych Łaski, ale nigdy nie brałam w nich udziału, dlatego kiedy okazało się, że jest okazja do spędzenia takiego dnia w stolicy, wiedziałam, że nie może mnie tam zabraknąć. Zadowolona czekałam już tylko na zapisy. 
Moja podróż tego dnia zaczęła się wcześnie, bo do przejechania miałam ponad 100 km. Jadąc byłam całkowicie spokojna, co wydawało mi się raczej dziwne. Muszę wam się przyznać, że z natury jestem strasznym nerwusem i każda wyprawa, każde nowe doświadczenie wywołuje we mnie duży stres. Tym razem było inaczej mimo, iż większość czasu w pociągu spędziłam na myśleniu jak przebiegnie tamten dzień.  Kiedy dotarłam na miejsce, okazało się, że jest jeszcze bardzo wcześnie, dlatego zakupiłam herbatę i zjadłam śniadanie. O godzinie 10 zaczęła się rejestracja uczestników i każdy dostał swoją opaskę na rękę. Potem zasiedliśmy na swoich miejscach, a po parunastu minutach zaczęła się konferencja o. Adama Szustaka, która minęła mi bardzo szybko, nawet za szybko, ale jego akurat mogła bym słuchać godzinami. 
Nadszedł czas na modlitwę uwielbienia, czyli coś z czym nigdy nie miałam wcześniej do czynienia. Jestem raczej z tych ludzi, którzy wolą modlić się w ciszy i spokoju, a tańczenie i śpiewanie chyba jednak nie było dla mnie. Mimo wszystko powiedziałam, że spróbuję otworzyć się na tę formę modlitwy. Kiedy "Owca" zaczęła grać, ludzie rozkołysali na różne strony, a ja zaczęłam się stresować. Obawiałam się, że nie będę potrafiła się przełamać i że ciągle będę czuła się nieswojo. Z racji tego, że zespół grał świetnie, a ja kocham muzykę, nie dało się stać sztywno przez cały czas. Ojciec Adam co chwilę przypominał, żebyśmy się nie wstydzili i zrobili prawdziwy karnawał. Z biegiem czasu wszyscy coraz bardziej zaczęli się rozkręcać, wyciągali ręce ku górze, klaskali. Ja też poczułam wielką chęć oddania się całkowicie tej modlitwie. Coś we mnie pękło, nie mogłam śpiewać, bo miałam zaciśnięte gardło, a łzy cisnęły mi się do oczu. Tyle emocji, radości i miłości, że w końcu i ja kołysałam się z podniesionymi rękami wielbiąc Boga śpiewem. Pokonywanie swoich barier zawsze wiąże się z niesamowitym szczęściem. Tak było i w moim przypadku. Czułam, że jestem w najfajniejszym miejscu na świecie, co prawda z ludźmi których kompletnie nie znam, ale to właśnie dzięki nim mam takie pozytywne wrażenia z tego dnia. 
Po Eucharystii i kolejnym uwielbieniu, Dzień Pełen Łaski dobiegł końca. Czułam, że nie chcę stamtąd iść, że chcę jeszcze śpiewać, wielbić, tańczyć. Do domu z pewnością wróciłam z głową pełną wrażeń. Jednak kiedy usiadłam na kanapie, żeby ochłonąć po cały dniu, poczułam, że tęsknię. Tęsknię za ludźmi, za tym dniem, ale przede wszystkim za Nim. W tym wypadku mogłam zrobić tylko jedno - pomodlić się i podziękować za Dzień Pełen Łaski. Tak naprawdę nie da się tego wszystkiego opisać słowami, trzeba tam być i to przeżyć. Muszę przyznać, że modlitwa uwielbienia stała się jedną z moich ulubionych form modlitwy i mam nadzieję, że będzie jak najwięcej takich Dni/Weekendów/Wieczorów Pełnych Łaski.  Ja już czekam na następny :)
Wczoraj obejrzałam transmisję z Łagiewnik w której również po Mszy Św. odbyło się uwielbienie. Ciałem nie mogłam tam być, ale z pewnością byłam sercem. "Owca" spisała się na medal, a po zakończonej transmisji znowu ogarnęło mnie to samo uczucie tęsknoty...

piątek, 19 lutego 2016

Nazwa bloga

Nie nadajesz się do niczego, jesteś beznadziejna, nic nie osiągniesz - takimi zwrotami karmiłam się większość mojego życia. Kiedy ktoś wypowiadał jakieś miłe słowa czy komplementy skierowane w moją stronę od razu w myśli mówiłam: "taaaa, jasne!". Nie potrafiłam uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Porównywałam swoje życie z życiem innych ludzi. Ciągle myślałam, że oni są fajniejsi, ciekawsi, mają wszystko lepsze. Czułam się gorsza od innych, nie warta niczego ani nikogo. Zniszczyłam przez to większość relacji jakie miałam z ludźmi. Usuwałam się na bok, bo po co komuś ktoś taki jak ja? Nikt nie potrafił mi pomóc. Stałam w miejscu zadręczając się, że miałam tyle marzeń i planów, a nic mi się nie udało zrealizować. Naprawdę próbowałam na wszystkie sposoby uwolnić się od tego wyniszczającego myślenia, ale nic nie skutkowało. Miałam wrażenie, że zły dobrze wiedział gdzie uderzyć i mimo, że czasami było lepiej to w końcu znowu poddawałam się jego podszeptom. Jednak muszę przyznać, że od kilku miesięcy bardzo mocno odczuwam obecność Boga w swoim życiu. Wcześniej miałam wrażenie, że totalnie mnie olewa, a czasem wręcz wątpiłam, że jest. Dopiero teraz czuję jakąś większą zmianę. Chyba miał już dość patrzenia na to jak ciągle sobie "dowalam" i w końcu musiał zareagować. W ostatnim czasie w dużej mierze pozbyłam się tych strasznych myśli, które sprawiały, że nie potrafiłam pokochać siebie. Czuję się szczęśliwsza mimo, iż nadal nie jest tak "idealnie", ale wiem, że jestem na dobrej drodze. Stało się tak za sprawą pewnej konferencji, którą usłyszałam, a która bardzo zmieniła moje myślenie. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem jakimś tam przypadkiem. Skoro On mnie stworzył to jestem jedyna w swoim rodzaju. Kiedy to sobie uświadomiłam, nie potrafię już myśleć źle o sobie, bo to tak jakbym Go obrażała i nie wierzyła w Jego dobroć. Bóg chciał żebym była właśnie taka jaką mnie stworzył. Powinnam zaakceptować siebie. Nazwa bloga ma mi o tym przypominać. Jestem stworzona przez Boga, więc jestem wyjątkowa. Kiedy jednak pojawia się gorszy dzień (zły nie daje za wygraną) modlę się, ponieważ wiem, że on zawsze słucha. 

czwartek, 18 lutego 2016

Rekolekcje internetowe

Wiem, że Wielki Post zaczął się już ponad tydzień temu, ale chciałam wam podesłać jeszcze moje ulubione kanały na których prowadzone są rekolekcje Wielkopostne. Myślę, że warto znaleźć chwilę w codziennym zabieganiu, żeby zastanowić się nad treścią, jaką autorzy rekolekcji chcą nam przekazać.

o. Adam Szustak OP z kanału langusta na palmie i jego rekolekcje pt. "Jednym słowem". 


Langusty zapewne nikomu nie trzeba przedstawiać. o. Adam już od dawna ewangelizuje internet i wiele osób już go zna z poprzednich cykli rekolekcji i rozważań Słowa. 

o. Marek Krzyżkowski CSSR prowadzi rekolekcje z Basią Turek pt. "Władcy miecza". Tak sam pisze o nich na swoim facebook'owym wydarzeniu: "Codziennie chcemy brać do rąk miecz Słowa Bożego i pokazywać wam, jak nim uderzać, by dokonała się w nas Pascha." 


Polecam również kanał Wydawnictwa WAM. Tam znajdziecie rozważania Słowa Bożego i Drogi Krzyżowej prowadzone przez biskupa Grzegorza Rysia, o. Grzegorza Kramera SJ i ks. Jana Kaczkowskiego.


Jest jeszcze jeden kanał na YouTube, który bardzo lubię i należy do o. Grzegorza Kramera SJ. Co prawda nie prowadzi on typowych rekolekcji, ale za to filmy pojawiają się codziennie i oprócz komentarza do Słowa, poruszane są także te kwestie, które pomogą nam lepiej przeżyć czas Wielkiego Postu.




środa, 17 lutego 2016

Początki są trudne


Macie tak czasem, że czyjeś słowa mocno zapadają wam w pamięć, dręczą was, że w końcu musicie coś z tym zrobić? Ja niedawno tak miałam po obejrzeniu filmu jaki wstawił kilka dni temu na swoim youtubowym kanale Grzegorz Kramer SJ (klik). Jak sam mówi, jeśli masz jakiś pomysł, plan czy pragnienie to go zrealizuj, nie mów ciągle "chciałbym", tylko po prostu to zrób. 
Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jak długo nosiłam w sobie myśl, żeby stworzyć bloga. Od niedawna jednak czułam ciągłą potrzebę przelewania swoich myśli, pisania o życiu z Bogiem, o radościach, smutkach, przemyśleniach. Odkładałam jednak ten pomysł na bok wmawiając sobie i z góry zakładając, że się do tego nie nadaję. Jednak słowa o. Grzegorza bardzo zapadły mi w pamięć i stwierdziłam, że nie przekonam się jeśli nie spróbuję. 
Kilka miesięcy temu coś się we mnie zmieniło, w moim myśleniu o Bogu, w postępowaniu. Zaczęłam dostrzegać rzeczy, których nigdy nie widziałam, ale przy tym ciągle czułam, że ta zmiana jest czymś najlepszym co mogło mi się przytrafić. Dlatego chcę się z wami podzielić oraz zaprosić was do odkrywania i poznawania Boga na nowo razem ze mną.