Za każdym razem spowiedź wywołuje u mnie lekki stres. Sakrament pokuty to w końcu spotkanie z samym Bogiem, który poprzez kapłana udziela nam rozgrzeszenia. Jednak często patrzę na to w taki sposób, że w konfesjonale siedzi osoba, której nie znam, a której będę mówiła o swoich słabościach. Wiadomo, że nie jest to łatwe i stąd prawdopodobnie ten stres. Tak sobie myślę, że to chyba dobrze, że trochę się denerwuję przed każdą spowiedzią. To raczej znak tego, iż traktuję ją bardzo poważnie, a nie jest to po prostu działanie z automatu.
czwartek, 28 kwietnia 2016
Kilka słów o pewnej spowiedzi
Za każdym razem spowiedź wywołuje u mnie lekki stres. Sakrament pokuty to w końcu spotkanie z samym Bogiem, który poprzez kapłana udziela nam rozgrzeszenia. Jednak często patrzę na to w taki sposób, że w konfesjonale siedzi osoba, której nie znam, a której będę mówiła o swoich słabościach. Wiadomo, że nie jest to łatwe i stąd prawdopodobnie ten stres. Tak sobie myślę, że to chyba dobrze, że trochę się denerwuję przed każdą spowiedzią. To raczej znak tego, iż traktuję ją bardzo poważnie, a nie jest to po prostu działanie z automatu.
niedziela, 17 kwietnia 2016
Mały kryzys
Każdy czasem ma gorszy dzień. Nie chodzi tu tylko o problemy czy kłopoty na które natykamy się w życiu, ale również o kwestię naszej wiary. Co zrobić jeśli taki słabszy dzień przerodzi się w cały tydzień? Miesiąc? Jak się z tym uporać? Jest tylko jeden sposób. Modlitwa.
środa, 13 kwietnia 2016
Nie oceniaj
Wiecie co? Wstyd mi się przyznać, ale znowu to zrobiłam. Znowu oceniłam kogoś bezmyślnie. Wolałabym o tym nie pisać, bo czuję się bardzo głupio z tego powodu, no i kto by w ogóle chciał opisywać rzeczy, które pokazują nas z tej złej strony? Pomyślałam jednak, że podzielę się tym z Wami. Dobrze by było, gdyby ten kolejny mój wpis niósł jakąś lekcję, nie tylko dla mnie.
piątek, 8 kwietnia 2016
Aniele Boży, stróżu mój!
Wczoraj wieczorem, trochę już zmęczona dniem, zasiadłam do komputera i zaczęłam przeglądać internet. Trafiłam (na pewno nie bez przyczyny) na TEGO bloga oraz na TEN wpis o Aniołach Stróżach. Przeczytałam go jednym tchem. Autorka bloga pisze kim są ci nasi opiekunowie oraz opowiada o doświadczeniach ze swoim. Po chwili sama zaczęłam się zastanawiać w których momentach mojego życia mój Anioł Stróż mógł mi pomóc. Już od długiego czasu towarzyszy mi taka myśl, że ktoś musiał nade mną ciągle czuwać, bo to co działo się w moim życiu kiedyś, mogło doprowadzić do przeróżnych tragedii, a jednak jestem teraz tu, odmieniona, szczęśliwsza i kocham Boga. Próbowałam cofnąć się w czasie i chociaż trochę przypomnieć sobie różne sytuacje, które były nie za ciekawe, a z których wyszłam cało. I wiecie co? Od razu w mojej głowie pojawił się pewien obraz. Bywało tak, że zapominałam o Bogu, nie modliłam się do Niego. Jednak zawsze i to nawet kilka razy dziennie powtarzałam modlitwę do Anioła Stróża. Zdębiałam. Mój Anioł Stóż widział moje łzy, mój strach i moje słabości. On mnie rozumiał i ciągle próbował mi pomóc. Naprowadzał i ukierunkowywał mnie na dobre wybory. Czuję, że to on wstawił się za mną u Boga i razem wyciągnęli mnie z mojej nędzy, a teraz pomagają mi rozwijać się duchowo. Chcę popracować nad naszą relacją i częściej się do niego zwracać, tyle że tym razem świadomiej. Zastanawiam się czy będę w stanie mu za to wszystko co robi podziękować... Szkoda, że jeszcze nie znam jego imienia, jednak czuję, że pewnie niedługo się to zmieni.
Jak to dobrze, że czuwasz nade mną mój Aniele Stróżu!
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Chociaż na chwilę
Lubię marzyć. Wróć... uwielbiam marzyć. Czasami wyobrażam sobie, że jestem nad morzem i akurat wtedy słońce chyli się ku zachodowi. Tylko tam czuję taką beztroskę i spokój. Otulona jestem ciepłym swetrem, siedzę na piasku i wpatruję się w niebo. Z oddali słyszę wrzaski mew, które ciągle zataczają okręgi nad wodą. Jestem sama, no prawie sama, jest jeszcze On, siedzi tuż obok. Próbuję sklecić w myśli modlitwy uwielbienia i dziękczynienia. Szum morza niezwykle uspokaja, więc łatwo jest mi się skupić. Nikt nie zawraca głowy, mam czas tylko dla nas. Wiatr ciągle mierzwi mi włosy, ale nie przejmuję się tym. Po paru minutach zakładam słuchawki, zamykam oczy i zasłuchuję się w muzyce. Jestem w najcudowniejszym miejscu na ziemi. Nie muszę martwić się o nic, bo mam już wszystko. A potem... pojawia się to dziwne uczucie, które tak dobrze znam. Nieodwracalne i niepokojące. Czas na powrót do codzienności i problemów...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




