Za każdym razem spowiedź wywołuje u mnie lekki stres. Sakrament pokuty to w końcu spotkanie z samym Bogiem, który poprzez kapłana udziela nam rozgrzeszenia. Jednak często patrzę na to w taki sposób, że w konfesjonale siedzi osoba, której nie znam, a której będę mówiła o swoich słabościach. Wiadomo, że nie jest to łatwe i stąd prawdopodobnie ten stres. Tak sobie myślę, że to chyba dobrze, że trochę się denerwuję przed każdą spowiedzią. To raczej znak tego, iż traktuję ją bardzo poważnie, a nie jest to po prostu działanie z automatu.
Kilka dni temu postanowiłam pójść do kościoła właśnie w celu wyspowiadania się. Czekałam akurat na księdza do którego chodzę już od kilku miesięcy, ale okazało się, że widocznie zamienił się z innym kapłanem, mimo iż według grafiku powinien mieć wtedy swój dyżur. Oczywiście nie miałam zamiaru rezygnować z sakramentu pokuty, chociaż moje zdenerwowanie "lekko" wzrosło, gdyż ów ksiądz wyglądał groźnie. Zanim podeszłam do kolejki postanowiłam jeszcze przez chwilę się pomodlić. Czekając na swoją kolej przed konfesjonałem, usiadłam na ławeczce z mocno bijącym sercem. Kościół pogrążony był w ciemności, a jedynym światłem jakie tam wpadało, było światło przenikające przez witraże. W przypływie impulsu mój wzrok powędrował na samą górę jednego z nich i moim oczom ukazał się napis: "Miłość bez miary" (poniżej widniał Jezus ukrzyżowany). Nigdy wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi, ale uśmiechnęłam się pod nosem, wyczuwając działanie Boga. Tym napisem Bóg powiedział mi wszystko. Jego miłosierdzie jest bezgraniczne. Mój stres gdzieś zniknął. Nagle przestałam się martwić o to co kapłan sobie pomyśli, czy mnie zrozumie. Liczyło się tylko moje spotkanie z Bogiem miłosiernym. Po chwili, usłyszałam wyrywający mnie z zamyślenia szept pewnej kobiety, która powiedziała, że mogę iść przed nią do spowiedzi, bo ona chce się jeszcze pomodlić. No to poszłam, a ksiądz wcale nie był taki groźny :)

Dla mnie też każda spowiedź to jednak stres :)
OdpowiedzUsuńOstatnio czytałam książeczkę z objawieniami Cataliny Rivas. Najważniejsze było dla mnie to, co dzieje się podczas Mszy Świętej i Adoracji, jednak o sakramencie pojednania też była tam mowa. Poruszyło mnie, jak Catalina widziała Jezusa całującego i przytulającego spowiadającą się dziewczynę. Albo jak Aniołowie nad nią wtedy czuwają i wyganiają złych. Catalina zwróciła uwagę na to, jak ważne jest dobre przygotowanie się do tego sakramentu. U Ciebie widzę, że nie masz z tym problemu :D A książeczkę Cataliny serdecznie polecam. Jeśli widziałaś animowany film "Największy cud", to właśnie powstał on na podstawie jej objawień. Świetny i poruszający, ale nie mówi o wszystkim, co jest ukazane w książeczce Cataliny. Jak to przeczytałam, to od razu zapragnęłam iść na Mszę Świętą! Jesteśmy nieświadomi tak wielu wspaniałych rzeczy, jakie się wtedy dzieją, że to aż smutne...
OdpowiedzUsuń